Pomiędzy
Co dwa, trzy dni jeżdżę do mojego chłopaka. Niedaleko, bo na drugą stronę miasta. Mam ze sobą plecak, w którym jest wszystko niezbędne mi do funkcjonowania przez ten czas, kiedy nie ma mnie w domu. Komputer. Portfel, a w nim dowód, legitymacja, karta bankomatowa wraz z kartą do przelewów. Telefon z ładowarką. Zeszyt oraz kilka teczek z niezbędnymi, teoretycznie, dokumentami. Bo w praktyce okazuje się bardzo różnie. Bielizna i ubranie na dwa, trzy dni w przód. Kosmetyki, w tym dezodorant, żel do mycia, krem po goleniu, inne drobne akcesoria, nie zawsze przydatne.
Niedawno kupiłem plecak z kieszenią na laptopa, żeby było wygodniej się ze wszystkim pomieścić. Po roku podróżowania w ten sposób przyzwyczaiłem się do myśli, że właśnie te przedmioty wziąłbym ze sobą w każdej nagłej sytuacji. Przyzwyczaiłem, lecz nie przemyślałem.
Najczęściej z przemyśleniami wygrywają konieczności.